Współpraca z poprzednim wykonawcą czasem kończy się naturalnie, a czasem nagle. W obu przypadkach firma zostaje z tym samym pytaniem: jak przekazać stronę nowemu zespołowi tak, żeby nic nie zniknęło, nie przestało działać i nie okazało się zakładnikiem jednej osoby?
Przejmowaliśmy projekty po agencjach, freelancerach i zespołach wewnętrznych. Poniżej proces, który u nas działa - i którego możesz oczekiwać od każdego solidnego wykonawcy.
Najpierw dostępy, nie opinie
Pierwszy krok nie polega na ocenianiu kodu poprzedników. Polega na ustaleniu, kto ma klucze:
- panel domeny i DNS (to najważniejszy pojedynczy dostęp - kontroluje stronę i pocztę),
- hosting / serwer (panel, SSH, FTP),
- CMS i baza danych,
- poczta firmowa,
- analityka, Search Console, konta reklamowe,
- repozytorium kodu, jeśli istnieje.
Jeśli czegoś z tej listy nie da się ustalić, to nie jest formalność - to ryzyko numer jeden. Strona, do której nikt nie ma pełnych dostępów, jest sprawna tylko do pierwszej awarii.
Inwentaryzacja zamiast wyroku
Dopiero z dostępami można odpowiedzieć na pytanie, co naprawdę istnieje: jaka wersja CMS-a, jakie wtyczki, kiedy ostatnia aktualizacja, czy są kopie zapasowe i czy ktokolwiek je kiedyś przywracał, co jest customowe, a co standardowe.
Na tym etapie warto uważać na dwa skrajne tony:
“Wszystko jest źle napisane, trzeba zrobić od nowa” - to najczęściej początek najdroższej możliwej współpracy, a nie diagnoza.
Równie ryzykowne jest “wszystko działa, nic nie ruszamy”. Dojrzała ocena prawie zawsze brzmi mniej efektownie: część rzeczy jest do zostawienia, część do zaktualizowania, kilka do naprawy w pierwszej kolejności.
Plan pierwszych 30 dni
Dobre przejęcie ma prostą strukturę:
- Stabilizacja - kopie zapasowe, aktualizacje bezpieczeństwa, monitoring dostępności, uporządkowanie kont i haseł (każdy dostęp na firmę, nie na osobę prywatną).
- Lista ryzyk - co może przestać działać i co by to kosztowało; od przeterminowanego PHP po domenę zarejestrowaną na byłego pracownika.
- Priorytety biznesowe - dopiero teraz rozmowa o rozwoju: co blokuje sprzedaż, co irytuje użytkowników, co warto poprawić najpierw.
Taki porządek ma jeszcze jedną zaletę: rozdziela decyzję “komu powierzamy opiekę” od decyzji “czy przebudowujemy stronę”. To dwie różne rozmowy i nie warto ich sklejać w jedną.
Czego oczekiwać od nowego wykonawcy
Niezależnie od tego, z kim podejmiesz współpracę, kilka zdrowych standardów:
- dostępy zostają Twoje - wykonawca dostaje konta, ale właścicielem usług jest firma,
- dokumentacja przejęcia - co istnieje, gdzie i kto za to odpowiada,
- żadnych decyzji o przebudowie w pierwszym tygodniu,
- jasny tryb zgłaszania awarii i realny czas reakcji.
Jeśli masz projekt, który chcesz komuś spokojnie powierzyć - tak wygląda opieka nad istniejącymi projektami w Invisio. A jeśli najpierw wolisz po prostu sprawdzić stan rzeczy, zacznij od bezpłatnego audytu.